Fani Torri byli zawiedzeni, gdy dowiedzieli się, że
wokalistka kończy solową karierę. Nie mieli jej tego za złe. Po prostu nie
rozumieli dlaczego tak bardzo się poświęca. Sama zaś Torri czuła się źle widząc
smutnych fanów. Terri zaś załatwiała wszystkie sprawy związane z podróżą do
Seulu. Załatwiła prywatny samolot, spakowała swoją podopieczną i zapewniła jej
pełną służbę w całej swojej krasie. Do lotu została cała noc, jednak Torri nie spędziła jej w swojej rezydencji a w
apartamencie Gusttavo. Zjedli razem kolację. pili szampana, rozmawiali i śmiali
się.
- A pamiętasz jak spuściłeś mnie do studni za nogę?
- Tak. pamiętam- odpowiedział Gusttavo- Wiesz, strasznie
byłem wtedy zakochany, ale nie przejmuj się przeszło mi już. Chyba...
Nim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć twarz rozmówcy
znalazła się o kilka centymetrów od jej
twarzy.
~ Nie, proszę nie! ~ pomyślała.
Chłopak pocałował namiętnie Torri, delikatnie gładząc jej
ciało rękami. Dziewczyna odepchnęła go od siebie. Zrobiła z siebie idiotkę. I
po co? Była zła za to co zrobił.
A on nic sobie z jej złości nie robił. Wręcz przeciwnie. Był
rozbawiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
-Co się stało? Wydawało mi się, że tego chcesz.
- Owszem chce, to znaczy... - poprawiła się szybko- Ty
chcesz, po prostu...- z ciężkim westchnieniem urwała.
Po prostu co? Nie kochała go. Znała od sześciu lat, ale nie
kochała.
- Torri nie warto- zaczął- nie warto bronić się za wszelką
cenę.
Objął ją w talii i spojrzeniem poszukał jej oczu. Potem
pochylił się i zaczął ją całować. Torri usłyszała jeszcze stłumiony jęk który
wyrwał się z jej gardła i zatraciła się całkowicie. Bezwładnie podniosła ręce i
zaplotła je na jego szyi.
- Jesteś taka piękna- szepnął po chwili.
Tak właśnie się czuła
- piękna i pożądana.
Ale...
No właśnie...
Dlaczego nie mogła się zabawić?
Przecież od jutra będzie tylko czekać na koniec.
Nie, nie będzie.
Życie to coś więcej, niż czekanie na koniec więc lepiej
zacząć żyć.
Żyć ale z zasadami.
Dziewczyna odepchnęła go od siebie i powiedziała głośne i
stanowcze: "NIE".
Poczym wzięła swoje rzeczy i wyszła. Zamówiła taksówkę i pół
godziny później była już w swoim domu. Wpadła do swojego pokoju i rzuciła się
na łóżko.
- Co się stało?- zapytała Terri, która pakowała Torri.
- Nie nic- odpowiedziała siadając.
- Dalej jesteś na mnie zła? Wiem, że postąpiłam źle, ale ta
wytwórnia promuje największych idoli młodego pokolenia, a poza tym pomożesz
trochę chłopakom przy ich nowej płycie.
- Wiem, wiem ale nie o to chodzi.
- To o co?- zapytała zatroskana Terri
- O nic. Idę wziąć gorącą kąpiel - odpowiedziała Torri i
poszła do łazienki.
Siedziała w wannie z gorącą wodą przez dwadzieścia pięć
minut. Gdy wróciła do pokoju Terri nadal zajęta była pakowaniem.
- Mogłabyś podać mi rzeczy z listy?
- Jasne- odpowiedziała Torri sięgając po kartkę.
Gdy spakowały wszystkie rzeczy, Terri powiedziała:
- Powinnam cię przeprosić...
- Nie ma za co...
-Jest. Z mojej winy przerywasz studnia...
- Nie przejmuj się, dam sobie radę z nauczaniem w domu.
- Tak wiem, ale to jednak nie to samo co szkoła...
Torri kazała przestać Terri tak mówić.
Poszły zjeść kolację. Potem wszyscy położyli się spać. Jutro
czekał ich długi dzień.
~Jutro moje życie zmieni się~ pomyślała Torri leżąc w łóżku~
ale mam dla kogo żyć. Dla SHINee~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz