-Torri, w jednym z wywiadów dla hiszpańskiej telewizji
powiedziałaś, że stawiasz chłopakom wysoko poprzeczkę, to prawda?- zapytał
Pedro, prezenter brazylijskiej telewizji.
-Tak, to prawda- odpowiedziała Torri.
-A jakie są twoje pasje?
-Oczywiście aktorstwo i muzyka oraz taniec i jazda konna. Chociaż
w moim domu panowała cisza, nie wyobrażam sobie życia bez koncertów. Jak na
razie mój kalendarz jest wypełniony terminami.
-W przedostatni styczniowy weekend rozkochałaś , w sobie Madryt i
z pewnością zaskoczyła cię ilość fanów...
-Tak, to było niesamowite- powiedziała Torri z zachwytem.
-Muzyka towarzyszy ci od dziecka , choć wychowywałaś się
w domu "bez dźwięków".
-Niezupełnie. Rodzice nie słyszeli, lecz ja z bratem RaeSong'iem
dorastaliśmy w dwóch światach, ciszy w domu i dźwięków w szkole muzycznej
. Rodzice dali nam dużo miłości i wsparcia. Bo kiedy dowiedzieli się od
wychowawczyni w przedszkolu, że mamy z bratem jakiś talent muzyczny,
posłali nas do odpowiedniej szkoły. Dziś brat jest skrzypkiem, a ja spełniam
się artystycznie na scenie teatralnej i estradzie.
-Trudne jest dzieciństwo w cichym domu?
-Ma swoje zalety. Bo nawet jeśli rodzice się kłócili, to po
cichu-powiedziała Torri śmiejąc się-pewnie dla tego nigdy z nikim się nie
kłócę. Nawet niezręcznie się czuję gdy ktoś rozmawia podniesionym głosem. Mama
straciła słuch gdy miała 17 lat i potrafiła mówić. Nie musiałam nawet z nią
"migać", bo czytała z ruch moich warg. Poza tym słyszała mnie sercem.
- A tata?
-Byłam jego oczkiem w głowie i pomagałam mu we wszystkich męskich
pracach domowych. Dzisiaj mi się to przydaję. Bez problemu skręcam meble,
wbijam gwoździe, maluję i tapetuję ściany. "Bądź
kobietom", mówią czasem znajomi. A ja lubię męskie zajęcia. Tata
nauczył mnie jak być facetem. Dlatego brak chłopaka nie przeszkadza mi na co
dzień.
-Chłopak nie jest ci do niczego potrzebny?
- Jasne, że chciałabym go mieć obok siebie, ale dość wysoko
stawiam poprzeczkę. Może za wysoko? Jestem, jeszcze nastolatką, choć potrafię
już sama sobie wypełnić czas. Lubię swoje życie, swój dom, spotkania z
przyjaciółmi, dobre jedzenie, fajną muzykę i dwa psy na kolanach...Żyć nie
umierać.
-Dlaczego nie chcesz się związać się z kimś na dłużej?
- Zmęczyły mnie uczuciowe rozczarowania. Nie chcę już, żeby ktoś
organizował mi życie, żeby miał wpływ na to czy się czuję dobrze, czy źle.
Chcę, żeby to ode mnie zależało.
- A poczucie bezpieczeństwa? W trudnych chwilach chłopak jest dla
dziewczyny oparciem.
-Poczucie bezpieczeństwa jest na mojej życiowej liście bardzo
ważne. Ale nie szukam go w mężczyźnie. Już jako dziecko musiałam być zaradna,
samodzielna i przekonałam się, że powinnam liczyć na siebie. A trudne chwile?
One mijają wystarczy poczekać. Jeśli życie ci coś w danej chwili zabiera, nie
długo da coś lepszego. Trzeba tylko na to zrobić miejsce.
- Ty straciłaś. Zakończyłaś dwu letni związek z Alonso. Myślisz,
że w zamian dostaniesz coś lepszego?
- Tak i czuję, że już nie długo.
-Ja też tak myślę i życzę szczęścia a państwa zapraszam na
relację z jednego z największych k-popowych festiwali na świecie...
I w tedy Torri przestała go słuchać. No bo po co?
~Wszyscy robią aferę ze
względu tego festiwalu. K-pop? Co to w ogóle jest? Kolejny głupi gatunek
muzyczny pochodzący z Azji. Już wolę Bollywoodzkie przeboje z Indii. Wpadają w
ucho...~ Pomyślała Torri.
-...do zobaczenia-skończył mówić Pedro i uśmiechnął się do Torri
znacząco. Dziewczyna zrobiła dziwną minę i oboje zaczęli się śmiać. Torri
poszła poszukać Terri ale zamiast ją znaleźć wpadła na Gusttavo Lime, który za
pół godziny ma występ w tym samym programie.
-Ooooo... Torri- powiedział Gusttavo tym swoim urzekającym
portugalskim- jak dobrze cię widzieć!
-Ciebie tez- odpowiedziała Torri.
-Szukasz Terri? -zapytał czytając dziewczynie w myślach-Rozmawia
przed budynkiem przez telefon.
-Dzięki-powiedziała Torri i ruszyła w stronę głównych drzwi, a na
odchodne zawołała- do zobaczenia!
Torri wyszła z budynku lokalnej telewizji. Terri stała tyłem z
telefonem w dłoni.
Torri podeszła do niej ta zaś wyraźnym gestem dała jej do zrozumienia
żeby dziewczyna była cicho bo to coś ważnego. Mówiła po angielsku.
Torri postanowiła jej nie przeszkadzać i poszła po swoje rzeczy.
gdy wróciła Terri właśnie żegnała się ze swoim rozmówcą.
-Kto to?- zapytała Torri zakładając kurtkę. Było trochę chłodno
jak na brazylijską zimę.
-Dzwonili z wytwórni Millward Brown, pytali czy nie miała byś
ochoty dołączyć do zespołu.-odpowiedziała Terri.
-Jakiego? -zapytała Torri wchodząc do limuzyny.
-Ares.
-Co?
-No, taki zespół. Ares. Dwie dziewczyny i trzech chłopaków, ich
manager powiedział, że chciałby cię u siebie pod skrzydłami.
- Na prawdę?- zakpiła Torri.
-Taa, ale od razu powiedziałam słowa które powtarzałam już
szesnaście razy: NIE TORRI NIE JEST ZAINTERESOWANA. DOWIDZENIA!!!
Dziewczyny roześmiały się. Terri to managera Torri. Od pięciu lat
kieruje karierą Torri. Jest młoda. Ma dwadzieścia jeden lat, ale wielkie serce
wielkiej mamuśki. Załatwia Torri wszystko, czego jej potrzeba. Terri jest ładną
dziewczyną ale nie przesłodzoną. Ma brązowe oczy i kasztanowe , długie włosy za
ramiona. Gdy się uprze i postawi na swoim to nie można tego zmienić. Jest
stanowcza i systematyczna ale też zwariowana jak Torri. Jedyną jej wadą jest
to, że jest niższa od Torri. Historia Terri nie jest zbyt urozmaicona ale Torri
tak.
Torri urodziła się w Seulu w Korei Południowej, ale nie jest
Koreanką.
Mama jej mamy była hiszpanką która wyszła za mąż za Francuza.
Potem wyjechali do Polski. Tam urodziła się jej mama. Ojciec taty Torri był
Portugalczykiem mieszkającym w Brazylii a jego matka Koreanką, ale jej rodzice
pochodzili z Indii.
Gdy Torri miała pięć lat przeniosła się do Brazylii. Mama Torri
jest bardzo wymagająca dlatego nastolatka umie mówić w ośmiu językach:
francuskim, angielskim, portugalskim, hiszpańskim, koreańskim, polskim, chińskim
i japońskim. Najlepiej mówi po portugalsku i francusku.
Gdy dziewczyny wsiadły do limuzyny Terri znów zadzwonił telefon.
~ Wkurwia mnie to!!! Cały czas jest przy
telefonie zamiast iść ze mną na zakupy. Trudno znajdę sobie kogoś innego...~ pomyślała Torri.
Pół godziny później dojechały do rezydencji w Oague de Caxias,
jednej z dzielnic Rio De Janeiro.
Terri poszła do swojego pokoju a Torri poszła pisać esej z
angielskiego.
Esej miał być o niej.
O tym kim jest, kim chce być i kim była.
No więc zaczęła po kolei.
Urodziłam
się 17 lipca 1994 roku w Seulu w Korei
Południowej. Mam osiemnaście lat(za niedługo 19). Jestem niebieskooką
blondynką ( ciemną blondynką, niektórzy mówią, że mam złote włosy), mam 176
wzrostu i ważę 50 kg ( dla mnie za dużo, dla rodziców za mało:)
Jestem
na pierwszym roku studiów Akademii Muzycznej. Jestem piosenkarką, aktorką i
tancerką. Gdy miałam pięć lat pani w przedszkolu odkryła mój talent muzyczny.
Od tamtej pory występowałam w musicalach. Z biegiem czasu nauczyłam się tańczyć
a potem jeszcze grać w serialach. Moja nauczycielka śpiewu ma na imię Coltie,
ale wszyscy nazywają ją Mamma. Ma pięćdziesiąt lat i nie ma dzieci. Mam
oczywiście swojego trenera tańca. Nazywa się Tony. Tak, tak Tony Testa,
choreograf Michael Jackson. Mam też swoją stylistkę, fryzjerkę i makijarzystkę.
Moim marzeniem od zawsze było to abym mogła śpiewać dla innych. Gdy miałam 15
lat wydałam swoją pierwszą płytę. Śpiewam głównie po portugalsku ale też
zdarzyło się po angielsku i francusku. W
przyszłości chcę być tym kim jestem teraz: piosenkarką promującą swój nowy
album, aktorką grającą w filmach i serialach. Piszę też piosenki ale nie za
bardzo mi to wychodzi.
Jestem zakochana w muzyce.
Na
zawsze.
C.D.N.
"rozkochałaś , w sobie Madryt " /bez przecinka ^^
OdpowiedzUsuń"Dzisiaj mi się to przydaję" . przydaje
"Bądź kobietom" / kobietą ;) kobietom dla liczby mnogiej
w środku zaczęłam się gubić z imionami dziewczyn i rozmieszczenie tekstu również się zmieniło, co znacznie utrudnia czytanie.
I szablon. Dostaję oczopląsu :P Już jestem wystarczająco ślepa, a ten zbyt jaskrawy szablon w porównaniu z tekstem wręcz ogłupia xD
I to nie jest yaoi?
Pierwsza część rozdziały, ta z wywiadem była dobra, reszta już mniej. To było zbyt chaotycznie napisane ;)