Szukaj na tym blogu

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 5 "Prędzej czy później"


-Jestem Onew, a to Key, Minho i Jonghyun- powiedział lider zespołu wyciągając dłoń w stronę Torri w celu przywitania się z nią.
-Victoria Park, znaczy Torri- odpowiedziała dziewczyna poczym wskazała na swoją przyjaciółkę.- A to Terri moja managera.
-Przepraszam Torri, że oni nie w komplecie ale Taemin jest u dentysty przez kurczaka Onew'a- powiedział Choi Jin, manager zespołu.
-Nic nie szkodzi, moja ekipa też nie jest w komplecie. Tony Testa przyleci dopiero za cztery dni bo pracuje z Madonną.
-To znaczy, że zgodził się?
-Tak-odpowiedziała Torri.
-Na co?- zapytał zdziwiony Key.
-Na tworzenie układów choreograficznych dla SHINee.
-SUPER!!!- powiedzieli wszyscy jednocześnie.
Po przywitaniu się, Jonghyun zaoferował, że oprowadzi Torri i Terri po rezydencji w której miały zamieszkać.
W posiadłości znajduje się 10 sypialni, 9 łazienek, 2 baseny (jeden kryty a drugi w ogrodzie ), lądowisko dla helikopterów, kort tenisowy i domek dla służby. Rezydencja została  wybudowana pod koniec XIX wieku dla rodziny arystokratów. W środku jest nawet sala balowa. Cała posiadłość ma ponad dziesięć hektarów. Okolice patroluje dwóch ochroniarzy. Jest też tam wielki salon połączony z kuchnią i jadalnią oraz siedem pokoi gościnnych. Salon jest naprawdę wspaniałym miejscem. Jest tam kominek, czarna skórzana sofa z mnóstwem poduszek, dywan w indyjskie wzory, lustrzany stolik, fotel ze skóry węża, wiele lamp, telewizor, bilard, muzyczny kącik gdzie są: pianino, bębny, marakasy i gitary. W kuchni jest prawdziwy piec do pieczenia pizzy i stół z dwunastoma miejscami. Sypialnia Torri była prześliczna. Ściany były liliowe, a na podłodze lśniły dębowe panele. Komody i szafki nocne były białe. W miejscu gdzie stało białe łóżko z baldachimem i różowo- białymi poduszkami, na ścianie były fioletowe i różowe motylki na białym tle. Był to tradycyjny, dziewczęcy wystrój sypialni. Łazienka jak łazienka. Ale "druga sypialnia" jak nazwała ją Torri, to wspólny pokój dziewczyn. Torri i Terri na początku się ucieszyły, ale dopiero po czasie zdały sobie sprawę, że będą musiały dzielić pokój. Strefy dziewczyn różniły się od siebie, mimo styl pokoju był spójny. Wiele przedmiotów było w tej samej gamie kolorystycznej - odcieniach ciemnej fuksji, turkusa i melona - dlatego wciąż do siebie pasowały. Część należąca do Terri miała sportowy styl odzwierciedlający jej pełną energii osobowość, zaś część Torri była bardziej dziewczęca. Wielki pokój mieścił biurko na tyle duże, by mogły przy nim pracować dwie osoby, zaś dwa pasujące do siebie nowoczesne krzesła dodawały elegancji. Specjalnie zrobiona toaletka była na tyle duża, by obie dziewczyny mogły z niej korzystać. Poduszki ubarwiały i rozweselały pokój, dlatego było ich tak dużo.  Dwie godziny później były już rozpakowane oraz przystroiły pokój całą masą zdjęć. Następnie Torri poszła wypakować resztę ciuchów do sypialni. Wyjęła z torby  ostatnią koszulkę i włożyła ją do szafy, poczym zamknęła drzwi i rozejrzała się po wielkim pokoju, który od tej chwili miał być jej oficjalnym lokum w Seulu. Nie mogła uwierzyć, że jednak zgodziła się  wyjechać do Korei. Mimo, iż czuła się z tego powodu szczęśliwa. Wiedziała, że tutaj czeka ją inne i zupełnie nowe życie, tylko czy była na to gotowa? Bała się, że nie poradzi sobie w tym świecie, który przecież tak bardzo różnił się od tego, w którym żyła przez tyle lat.
Zeszła na dół do salonu, gdzie manager zespołu, Terri, czwórka chłopców, fryzjerka Amy,  makijarzystka Suzanne i stylistka Rachel, która trzymała psa Torri na kolanach. Rozmawiali i śmiali się.
-O Torri! - wykrzyknęła Terri- właśnie ustalamy szczegóły pobytu tutaj.
- I co wymyśliliście? - zapytała Torri siadając na sofie.
- Amy, Suzanne i Rachel zamieszkają w domku dla służby, który mylnie nazywany jest "domkiem", a Tony i nasza Momma będą mieszkać w wynajętych apartamentach w centrum miasta. Pierwszy koncert będzie dwudziestego dziewiątego lutego, czyli za dziewięć dni. Gdy Taemin przyjedzie, nauczy cię układów choreograficznych do piosenek które wykonacie na koncercie. Równo za tydzień wystąpicie w programie telewizyjnym JMS, za pięć dni macie sesje zdjęciową i wywiad dla magazynu. Aha, i razem  z Jonghyun'em zaczniesz pracować nad tekstami piosenek na nową płytę. Jak na razie to wszystko- powiedziała Terri
- Ok. Jakoś to będzie, co nie?
- Musi być- odpowiedziała Terri uśmiechając się.
Torri wzięła  swojego białego psa na ręce i zaczęła głaskać. West Highland White Terrier  to wesoły piesek pełen energii i zawsze chętny do zabawy, Jest nieduży i łatwo się przystosowuje. LiQuin ma w kłębie 26 cm, jest suczką o bystrych i inteligentnych oczach oraz o sporych rozmiarów czarnym jak węgielku nosku. Ma dwa miesiące, a jej prawdziwe imię brzmi Mabel. Torri czesała swoją podopieczną każdego ranka by jej sierść była czysta i lśniąca.
Zaniosła swoją podopieczną do swojej sypialni. Wzięła laptop po czym weszła na Twitter'a i dodała opis. Brzmiał on tak:

Jestem już w Seulu.
Poznałam chłopaków.
Są naprawdę mili.
PS: od dzisiaj będę wrzucać śmieszne fotki dokumentujące moje zakręcone życie.

Torri wrzuciła dwa zdjęcia ze swoim psem z opisem:

Moja ukochana LiQuin- to przyjaciółka która nigdy nie zdradzi.

oraz jedno zdjęcie ze swoim koniem z opisem:

Moja słodka klacz i ja.
Kocham wszystkie zwierzęta, a najbardziej konie i psy oraz kotki.
Oto moje maleństwo xxxYyyhaxxx

Torri bardzo cieszyła się na myśl, że jej klacz już jutro będzie w Seulu. Zamieszka w pobliskiej stadninie.







Torri i Terri zjadły obiad przygotowany przez kucharkę Shandy i udały się na wieczorne zakupy, a właściwie zwiedzanie centrum miasta. Udały się do spa na masaż kamieniami oraz maseczkę czekoladową. Poszły do salonu kosmetycznego na pedicure i manicure. Torri wybrała kolor morski, a Terri niebieski. Obeszły wszystkie sklepy w centrum handlowym. Kupiły pełno ciuchów, którymi zawsze nawzajem się wymieniają. Poszły również na kolację do restauracji i zamówiły to samo. Terri cały czas śmiała się z Torri, która w język koreański wplatała język portugalski, co bardzo śmiesznie brzmiało. Terri bardzo dobrze mówiła  po koreańska, bo jej mama była Koreanką zaś tata był b Brazylijczykiem.
Dziewczyny wróciły do swojego nowego domu i do późna rozmawiały z chłopakami.
-Tera ty Torri- powiedział Minho kończąc swoją personalizację.
-No dobra- odparła dziewczyna- Nazywam się Victoria Amane Park, ale wszyscy mówią na mnie Torri. Urodziłam się w Seulu w Korei Południowej, siedemnastego lipca 1994 roku.
-Naprawdę?- zdziwił się Key.
-Tak, a co?
-Taemin ma urodziny osiemnastego, ale jest starszy o rok- powiedział Onew
-A dziewiętnastego ma Terri- powiedziała Torri wskazując na swoją menagerkę- ale jest o dwa lata starsza ode mnie.
-To dziwne- podsumował Minho
-Mam starszego o d dwa lata brata- kontynuowała Torri- nazywa się RueSang Amane Park i jest skrzypkiem. Mam konia i psa.  Tata nazywa się Risuaki a mama Nikkatsu Rosemary . rodzice są głusi. oboje stracili słuch gdy mieli po siedemnaście lat. Co jeszcze...- zastanawiała się.
- Jesteś singielką- dodała Terri
- Tak , miałam chłopaka ale po dwóch latach związku rozstaliśmy się, bo mnie zdradził.
-To musiał być głupek.-powiedział Jonghyun- Gdybym miał taką dziewczynę...
-Daruj sobie Jongi- przerwał mu Onew.
-Miał prawo to zrobić, znaczy zdradzić mnie.
-Jestem taką czystą panienką- odpowiedziała Torri pokazując palec prawej ręki na którym miała pierścionek dziewictwa.
-Serio?- zdziwił się Jonghyun- Jak ty to wytrzymujesz?
-Nie myślę o tym.
- To okropne. Jesteś jak Taemin. On też nigdy nie spał z dziewczyną.
- Ani z chłopakiem- dodał pośpiesznie Key.
-Chyba zaczynam lubić tego waszego Taemina -powiedziała Torri
-Go każdy lubi- powiedział Minho- ale to całe szukanie prawdziwej miłości na całe życie jest trochę staroświecki, nie uważasz?
-Może i tak, ale ja tam wolę poczekać niż przeżyć rozczarowanie.
-Coś w tym jest- wypalił Jonghyun
Wszyscy kpiąco spojrzeli na niego, dobrze wiedzieli, że jest lepem na baby.
- Twój ulubiony kolor?- zapytał z znienacka Key
-Niebieski- odpowiedziała Torri
-Aa, myślałem, że różowy.
-Co jeszcze o sobie powiesz?
- Mam niebieski kolor oczu, złote włosy, jestem piosenkarką, aktorką i tancerką- powiedziała Torri- Mam 1,76 wzrostu. Gdy byłam dzieckiem uwielbiałam biegać. W szkole byłam najszybsza z klasy. Byłam prześladowana za swoje wielopochodzenie. Już w przedszkolu uwielbiałam występy przed publicznością nikt nie odmawiał mi talentu. Od dziecka byłam niezłym zgrywusem. Byłam nadpobudliwym dzieckiem i najczęściej czas wolny spędzałam w stajni. świetnie gram na pianinie, gitarze i perkusji. Jestem bardzo wrażliwa i szybko się wzruszam. Potrafię grać na fujarce, mówię w ośmiu językach. Zanim zostałam gwiazdą marzyłam o pracy instruktora jazdy konnej. Mam własną linię sukienek w sieci Walmnt oraz perfumy Wonderstuck. Na swojej ostatniej płycie zarobiłam 57 milionów dolarów.
-Jesteś niesamowita- powiedział Jonghyun- Dziewczyna idealna.
Gdy wszyscy wiedzieli o sobie wszystko, chłopcy postanowili pokazać dziewczyną drugie piętro/ które nazywają "częścią muzyczną".
Gdy Torri pokonała ostatni schodek, znalazła się w czerwonym korytarzu gdzie na ścianach widniały nagrody za różne osiągnięcia muzyczne. Dziewczyna była trochę zdziwiona, że mają aż tryle tytułów.
-Tam jest sala taneczna, a tam pokój muzyczny z instrumentami, to koncertowa garderoba a tam na samym końcu jest sala nagraniowa, choć i tak jeździmy nagrywać do wytwórni. ale gdy któremuś z nas  coś wpadnie do głowy to od razu nagrywamy- poinformował dziewczyny Minho- A tak  poza tym czujcie się jak u siebie w domu.
-Dwa razy nie musisz powtarzać- powiedziała Torri poczym zasiadła do pianina i zagrała krótki fragment  etiudy Mozarta.
-A może nam zaśpiewasz i zagrasz coś- zaproponował Jonghyun.
Dziewczyna zagrała i zaśpiewała jedną ze swoich piosenek.
- Masz piękny głos- powiedział Jonghyun.
- Tak, wyjątkowy- dodał Onew
-Dziękuję- powiedziała Torri.
- A to prawda, że miałaś dołączyć do Super Junior?
-Tak, ale fanki nie pozwoliły.
-Nasze raczej też nie będą zachwycone- posumował Key
-Jakoś to będzie-próbowała pocieszyć wszystkich Terri.
- a, za[pomniałbym Torri- powiedział Onew wręczając dziewczynie plik kartek.- To co jest zaznaczone kolorem to twój tekst.
_ nie ma sprawy- odpowiedziała Torri poczym poszła do pokoju zanieść stos kartek. Terri i Torri były zmęczone więc poszły szybko spać, jednak zadzwoniła ciocia Torri Megan i powiedziała, że odwiedzi je za dwa tygodnie. Dziewczyny spały we wspólnym pokoju. Torri zasypiając głaskała swojego pieska i myślała.
~ To był miły dzień i na pewno kolejne będą podobne. Prędzej czy później każdy znajdzie się na zakręcie...~

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 4 " Zacząć od nowa"


Torri czuła się zamknięta w czterech ścianach. Tak, jakby przykładała twarz do okna i szukała samej siebie. Zastanawia się, czy to na pewno jej życie. To wydarzyło się tak, szybko. Jak to odkręcić? Nie wiedziała. Gdzieś tam, w swoim śnie widziała dziewczynę która chciała by być: nieskrępowana, wolna. Jeśli ten ktoś to ona sama. To bez myślenia i chroniąc konsekwencje,  podążyła by za tą osobą. Chciałaby żeby to wszystko było takie proste. Ale strach o swoje marzenia otacza ją jak ogrodzenie. Chce się uwolnić. Wszystko czego tak naprawdę pragnie Torri to wolność, aby zmierzyć się z lękiem nie czując strachu. Chciałaby otworzyć swoje serce i powiedzieć całemu światu co czuje. Chciałaby być jak ptak rzucający ostrożność wiatr. Chciałaby pobiec wolna. Chciałaby móc kochać lekkomyślnie.
Ale nie może, ponieważ mówią, że świat jest stworzony dla dwojga i że, warto żyć gdy ktoś cię kocha. Torri boi się miłości. Jest przecież tylko zwykłą dziewczyną z marzeniami by stać się najlepszą na świecie. W świecie w którym wierzą że,  sława jest wszystkim. Ludzie mówią, że świat jest jak scena. Torri jest roztargniona rolami które gra. Tak łatwo jest zapomnieć o tym co w życiu liczy się naprawdę. Tak trudno uwierzyć w żal.
~ Spróbuję być lepszą mną. Od dzisiaj.~ obiecała sobie Torri.
Doskonale zna  prawo miłości.
NIE PRZEGAPIĆ PRZYSZŁOŚCI STOJĄC W PRZESZŁOŚCI.
Była tylko raz zakochana, ale została zraniona. Znalazła miłość którą naprawdę chciała kochać. Była to miłość niespełniona.
Zraniła Torri bardzo głęboko.
Jak być odważnym?
Jak może kochać, jeśli  boi się upadku?




O szóstej rano zadzwonił budzik w krowie łaty. Torri jednym zwinnym ruchem ręki wyłączyła dzwoniące ustrojstwo. Była strasznie zaspana, nie umiała wstać z łóżka. Przewracała się na wszystkie strony. Po pięciu minutach wygramoliła się ze swojego posłania. Chwiejnym krokiem zeszła na dół, by zjeść przygotowane przez Terri śniadanie.
- I jak się spała? - zapytała na powitanie Terri lekko się uśmiechając.
- Koszmar. - odpowiedziała krótko Torri.
- Oj nie przejmuj się tak, jutro się wyśpisz.
- W nowym domu? Acha, już to widzę, nigdy mi się ta sztuka nie udała.
- A ja się założę, że zaśniesz  od razu, będziesz zmęczona po pięciu godzinach spędzonych w samolocie.
Torri nie odpowiedziała. Zjadła śniadanie, podziękowała i poszła się ubrać i naszykować na męczarnie w samolocie.
Torri założyła lekko obtarte, niebieskie rurki, biały top, długą niebiesko białą koszulę w kratkę, na to kremowy sweterek ozdobiony guzikami. Włożyła czarne zimowe trampki, futrzaną pilotkę, wiśniową czapkę z pomponem oraz długi wiśniowy szal z pomponami na końcach do kompletu. Oczywiście miała na sobie swoje ulubione bransoletki, pierścionek, kolczyki, wisiorek z sową oraz swój  ulubiony naszyjnik czyli klucz wysadzany  diamentami wykutą literą "T"  jak Torri. Dziewczyna  wzięła wielką brązową torbę i zeszła na dół.
Terri czekała na nią ubrana w  czarną tunikę z dzianiny, klasyczny, czerwony, flauszowy płaszcz, na głowie miała czapkę w cętki, a na nogach czarne rockowe botki na grubszej podeszwie z klamrami, a   pod  ręką brązową, skórzaną torbę na długim pasku zapinaną z przodu klamrą. Dziewczyny spojrzały na siebie przyjacielskim wzrokiem, poczym wzięła na ręce  swojego białego pieska i poszły do limuzyny. która  czekała na nie przed domem. Torri  w myślach pożegnała się ze swoim domem i przyjaciółmi których tu miała. Dziesięć minut później siedziały już w samolocie.
Terri grała w karty z Amy ( fryzjerka Torri)
Torri zaś zrobiła coś, czego od jakiegoś czasu się bała.
Zobaczyła teledyski do piosenek  SHINee.
Amigo, Juliette, Hallo, Ring Ding Dong, Lucifer...
~ Ciekawe, jak oni to przeżywają? ~ pomyślała Torri.
Długie cztery godziny wlekły się w nieskączoność.  Torri przez cały czas zadawała sobie pytanie: "Jak to będzie?" Ale odpowiedzi nie znalazła.
                                 
                                                                                                                                C.D.N.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Hejka :)

Przepraszamy, że dzisiaj tak krótko.
Jeśli czytacie to piszcie komentarze bo nie wiemy czy dalej pisać bloga, a zaczyna się dziać w życiu Torri...

Rozdział 3 " Wszystko się zmienia"


Fani Torri byli zawiedzeni, gdy dowiedzieli się, że wokalistka kończy solową karierę. Nie mieli jej tego za złe. Po prostu nie rozumieli dlaczego tak bardzo się poświęca. Sama zaś Torri czuła się źle widząc smutnych fanów. Terri zaś załatwiała wszystkie sprawy związane z podróżą do Seulu. Załatwiła prywatny samolot, spakowała swoją podopieczną i zapewniła jej pełną służbę w całej swojej krasie. Do lotu została cała noc, jednak Torri  nie spędziła jej w swojej rezydencji a w apartamencie Gusttavo. Zjedli razem kolację. pili szampana, rozmawiali i śmiali się.
- A pamiętasz jak spuściłeś mnie do studni za nogę?
- Tak. pamiętam- odpowiedział Gusttavo- Wiesz, strasznie byłem wtedy zakochany, ale nie przejmuj się przeszło mi już. Chyba...
Nim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć twarz rozmówcy znalazła się o kilka centymetrów od jej  twarzy.
~ Nie, proszę nie! ~ pomyślała.
Chłopak pocałował namiętnie Torri, delikatnie gładząc jej ciało rękami. Dziewczyna odepchnęła go od siebie. Zrobiła z siebie idiotkę. I po co? Była zła za to co zrobił.
A on nic sobie z jej złości nie robił. Wręcz przeciwnie. Był rozbawiony bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
-Co się stało? Wydawało mi się, że tego chcesz.
- Owszem chce, to znaczy... - poprawiła się szybko- Ty chcesz, po prostu...- z ciężkim westchnieniem urwała.
Po prostu co? Nie kochała go. Znała od sześciu lat, ale nie kochała.
- Torri nie warto- zaczął- nie warto bronić się za wszelką cenę.
Objął ją w talii i spojrzeniem poszukał jej oczu. Potem pochylił się i zaczął ją całować. Torri usłyszała jeszcze stłumiony jęk który wyrwał się z jej gardła i zatraciła się całkowicie. Bezwładnie podniosła ręce i zaplotła je na jego szyi.
- Jesteś taka piękna- szepnął po chwili.
 Tak właśnie się czuła - piękna i pożądana.
Ale...
No właśnie...
Dlaczego nie mogła się zabawić?
Przecież od jutra będzie tylko czekać na koniec.
Nie, nie będzie.
Życie to coś więcej, niż czekanie na koniec więc lepiej zacząć żyć.
Żyć ale z zasadami.
Dziewczyna odepchnęła go od siebie i powiedziała głośne i stanowcze: "NIE".
Poczym wzięła swoje rzeczy i wyszła. Zamówiła taksówkę i pół godziny później była już w swoim domu. Wpadła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko.
- Co się stało?- zapytała Terri, która pakowała Torri.
- Nie nic- odpowiedziała siadając.
- Dalej jesteś na mnie zła? Wiem, że postąpiłam źle, ale ta wytwórnia promuje największych idoli młodego pokolenia, a poza tym pomożesz trochę chłopakom przy ich nowej płycie.
- Wiem, wiem ale nie o to chodzi.
- To o co?- zapytała zatroskana Terri
- O nic. Idę wziąć gorącą kąpiel - odpowiedziała Torri i poszła do łazienki.
Siedziała w wannie z gorącą wodą przez dwadzieścia pięć minut. Gdy wróciła do pokoju Terri nadal zajęta była pakowaniem.
- Mogłabyś podać mi rzeczy z listy?
- Jasne- odpowiedziała Torri sięgając po kartkę.
Gdy spakowały wszystkie rzeczy, Terri powiedziała:
- Powinnam cię przeprosić...
- Nie ma  za co...
-Jest. Z mojej winy przerywasz studnia...
- Nie przejmuj się, dam sobie radę z nauczaniem w domu.
- Tak wiem, ale to jednak nie to samo co szkoła...
Torri kazała przestać Terri tak mówić.
Poszły zjeść kolację. Potem wszyscy położyli się spać. Jutro czekał ich długi dzień.
~Jutro moje życie zmieni się~ pomyślała Torri leżąc w łóżku~ ale mam dla kogo żyć. Dla SHINee~

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział 2 "Nic nie przychodzi łatwo"


- Torri, mam dla ciebie niespodziankę!!!- krzyknęła Terri wbiegając do salonu, gdzie Torri właśnie czesała swojego białego psa  rasy west highland white terrier o imieniu LiQiah.
-Co się stało?- zapytała dziewczyna odkładając szczotkę do czesania psów.
-Dzwonili z wytwórni SM  Entertainment!- krzyczała z radości Terri.
-I co?
-Chcą cię w zespole!!!
-Co? Nie mów, że się zgodziłaś ?!?!
-Oczywiście, że tak to SM E...
-Ale powiedziałaś, że nigdy nie pozwolisz bym w jakimś zwykłym zespole!!!!- krzyczała ze złości Torri.
-To nie jest jakiś tam zwykły zespół to Super Junior!!!
-Co? Czyś ty zwariowała!?!?!?- krzyczała Torri.
-Daj już spokój, wrócisz do miejsca w którym się urodziłaś! To aż takie złe?- powiedziała Terri.
-Nie ma mowy! Nie! Rozumiesz?!?!?!
-Ale nie masz wyjścia. Już podpisałam za ciebie kontrakt i twoi rodzice też, bardzo się ucieszyli!
Torri nie wiedziała co powiedzieć, nie umiała wykrztusić  z siebie słowa.
~ To nie możliwe! Moja najlepsza przyjaciółka mnie sprzedała! ~ pomyślała Torri i nie słuchając wyjaśnień Terri wybiegła z salonu i pobiegła po wielkich marmurowych schodach do swojego pokoju. Płakała, nie dlatego, że była smutna, była zła na Terri i na siebie, że pozwoliła jej kierować swoim życiem. Dziewczyna usiadła na łóżku, oparła brodę na kolanach, czuła jak po jej twarzy spływają łzy.
~ Może nie będzie tak źle? ~ pomyślała Torri.
Była bardzo zmęczona więc chwilę później zasnęła. Obudziło ją pukanie do drzwi.
-Torri, proszę wyjdź! Przyjechali twoi rodzice- powiedziała Terri delikatnie pukając.
Cisza.
-No weź... Torri....błagam! Chyba nie masz zamiaru spędzić tam reszty życia?!
Cisza...
- Właśnie, że  tak! Mam zamiar spędzić tu resztę życia którą mi spieprzyłaś!!! Ty idiotko!!!
-No proszę Torri! Błaaaaaagam!!!! Mogę nawet paść na kolana!!!
Torri zastanowiła się przez chwilę:
~Może Terri wcale  nie chciała dla mnie źle? Może wie co robi? ~
Torri otwarła drzwi i spojrzała w zatroskaną twarz Terri.
- No dobrze, niech ci będzie- powiedziała Torri kierując się w stronę pokoju gościnnego, gdzie czekali na nią jej rodzice.
-Cześć mamo i tato- powiedziała równocześnie wykonując znajome jej gesty migowe rękami. Rodzice pokazali dziewczynie, że są z niej dumni, ponieważ w końcu nie będzie sama w tym co robi. Gdy rodzice pojechali do domu, Terri dała Torri do podpisania kontrakt. Dziewczyna długo się wahała. Trzymała długopis w dłoni i zastanawiała się jak to wszystko będzie wyglądać. W końcu po wielu rozważaniach złożyła na papierze swój podpis. Oddała kartkę Terri poczym zadzwoniła do Gusttavo. Czuła się samotna więc zaproponowała mu spotkanie.
                     
                                                               **********

-Coś się stało? Wyglądasz  jakbyś usłyszała najgorszą rzecz na świecie!- powiedział Gusttavo na widok Torri.
-Wyjeżdżam - powiedziała krótko i treściwie dziewczyna.
-Gdzie?
-Do Korei Południowej, Terri zgodziła się bym dołączyła do jakiegoś zespołu!- żaliła się Torri
- Nie  musisz, jeśli nie chcesz- zasugerował ciemnowłosy chłopak.
- Podpisałam ten cholerny kontrakt!
- Dlaczego?
-Intuicja, a może głupota? Sama nie wiem!!!
Dziewczyna była w rozterce. Z jednej strony ten wyjazd mógł być nową przygodą, z drugiej nie chciała opuszczać ukochanej Brazylii. Następnego dnia Torri obudziła się i długo wpatrywała się w sufit. Wzięła laptop i w wyszukiwarce wpisała  "Super Junior".
~O Boże!!! ~ pomyślała przeglądając ich zdjęcia, następnie włączyła pierwszą piosenkę która nasunęła jej się pod kursor myszki i przesłuchała jej.
~Co to cholery jest? A no tak... koreański~ pomyślała i przetłumaczyła sobie tekst w myślach.
~ No mają bardzo rytmiczne piosenki ale z tekstem im raczej nie wychodzi... K-pop... No tak...ten idiotyczny festiwal... i ten idiotyczny styl. Mam nadzieję, że jakoś się to wszystko ułoży~  pomyślała nastolatka poczym poszła porozmawiać z Terri.
-Coś się stało?- zapytała Terri.
- Jedna dziewczyna i trzynastu chłopaków! To się stało!
- Ej, nie przesadzaj, mogło być gorzej!
-Gorzej?! Każdy ich teledysk jest taki sam. To już wolę ten Boyfriend(http://www.youtube.com/watch?v=ygGtpQb79eU ) są bardziej słodcy!
Torri przejrzała kilka innych k-popowych zespołów i każdy wydawał jej się taki sam ( ale SHINee nie przejrzała XD :)
-  Jak zwykle marudzisz...- Terri nie dokończyła  zdania ponieważ zadzwonił telefon.
-Halo? - odezwała się Terri.
Torri słuchała, słuchała i słuchała, a Terri tylko przytakiwała.
- Tak, oczywiście w takiej sytuacji to zrozumiane.... poinformuję pannę Park, tak bardzo dziękuję za telefon... tak do zobaczenia za dwa dni. Do widzenia!
- Kto to?- zapytała Torri.
-Dzwonili z SME- odpowiedziała Terri.
- I co? Zrywają kontrakt?- ucieszyła się dziewczyna.
- Nie- odpowiedziała krótko Terri.
- To co?
- To , że nie jedna dziewczyna i trzynastu chłopaków..
-A?
-Jedna dziewczyna i pięciu chłopaków.
- Jak to? Dlaczego?- zadziwiała się Torri
- Chłopaki z Super Junior ogłosili na stronie, że będą mieli w zespole dziewczynę i fanki nie specjalnie dobrze to przyjęły.
-To znaczy?
-Były strasznie złe, więc koleś z SME znalazł inny zespół.
- A fanki?
- Nie mają wyboru.
-Aha. A jaki to zespół?
-SHINee.
C.D.N.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 1 " Bez słów"


-Torri, w jednym z wywiadów dla hiszpańskiej telewizji powiedziałaś, że stawiasz chłopakom wysoko poprzeczkę, to prawda?- zapytał Pedro, prezenter brazylijskiej telewizji.
-Tak, to prawda- odpowiedziała Torri.
-A jakie są twoje pasje?
-Oczywiście aktorstwo i muzyka oraz taniec i jazda konna. Chociaż w moim domu panowała cisza, nie wyobrażam sobie życia bez koncertów. Jak na razie mój kalendarz jest wypełniony terminami.
-W przedostatni styczniowy weekend rozkochałaś , w sobie Madryt i z pewnością zaskoczyła cię ilość fanów...
-Tak, to było niesamowite- powiedziała Torri z zachwytem.
-Muzyka towarzyszy ci od dziecka , choć wychowywałaś się w domu "bez dźwięków".
-Niezupełnie. Rodzice nie słyszeli, lecz ja z bratem RaeSong'iem dorastaliśmy w dwóch światach, ciszy w domu i dźwięków w szkole muzycznej . Rodzice dali nam dużo miłości i wsparcia. Bo kiedy dowiedzieli się od  wychowawczyni w przedszkolu, że mamy z bratem jakiś talent muzyczny, posłali nas do odpowiedniej szkoły. Dziś brat jest skrzypkiem, a ja spełniam się artystycznie na scenie teatralnej i estradzie.
-Trudne jest dzieciństwo w cichym domu?
-Ma swoje zalety. Bo nawet jeśli rodzice się kłócili, to po cichu-powiedziała Torri śmiejąc się-pewnie dla tego nigdy z nikim się nie kłócę. Nawet niezręcznie się czuję gdy ktoś rozmawia podniesionym głosem. Mama straciła słuch gdy miała 17 lat i potrafiła mówić. Nie musiałam nawet z nią "migać", bo czytała z ruch moich warg. Poza tym słyszała mnie sercem.
- A tata?
-Byłam jego oczkiem w głowie i pomagałam mu we wszystkich męskich pracach domowych. Dzisiaj mi się to przydaję. Bez problemu skręcam meble, wbijam gwoździe, maluję i tapetuję ściany. "Bądź kobietom", mówią czasem znajomi. A ja lubię męskie zajęcia. Tata nauczył mnie jak być facetem. Dlatego brak chłopaka nie przeszkadza mi na co dzień.
-Chłopak nie jest ci do niczego potrzebny?
- Jasne, że chciałabym go mieć obok siebie, ale dość wysoko stawiam poprzeczkę. Może za wysoko? Jestem, jeszcze nastolatką, choć potrafię już sama sobie wypełnić czas. Lubię swoje życie, swój dom, spotkania z przyjaciółmi, dobre jedzenie, fajną muzykę i dwa psy na kolanach...Żyć nie umierać.
-Dlaczego nie chcesz się związać się z kimś na dłużej?
- Zmęczyły mnie uczuciowe rozczarowania. Nie chcę już, żeby ktoś organizował mi życie, żeby miał wpływ na to czy się czuję dobrze, czy źle. Chcę, żeby to ode mnie zależało.
- A poczucie bezpieczeństwa? W trudnych chwilach chłopak jest dla dziewczyny oparciem.
-Poczucie bezpieczeństwa jest na mojej życiowej liście bardzo ważne. Ale nie szukam go w mężczyźnie. Już jako dziecko musiałam być zaradna, samodzielna i przekonałam się, że powinnam liczyć na siebie. A trudne chwile? One mijają wystarczy poczekać. Jeśli życie ci coś w danej chwili zabiera, nie długo da coś lepszego. Trzeba tylko na to zrobić miejsce.
- Ty straciłaś. Zakończyłaś dwu letni związek z Alonso. Myślisz, że w zamian dostaniesz coś lepszego?
- Tak i czuję, że już nie długo.
-Ja też tak myślę i życzę szczęścia a państwa zapraszam na  relację z jednego z największych k-popowych festiwali na świecie...
I w tedy Torri przestała go słuchać. No bo po co? 
~Wszyscy robią aferę ze względu tego festiwalu. K-pop? Co to w ogóle jest? Kolejny głupi gatunek muzyczny pochodzący z Azji. Już wolę Bollywoodzkie przeboje z Indii. Wpadają w ucho...~ Pomyślała Torri.
-...do zobaczenia-skończył mówić Pedro i uśmiechnął się do Torri znacząco. Dziewczyna zrobiła dziwną minę i oboje zaczęli się śmiać. Torri poszła poszukać Terri ale zamiast ją znaleźć wpadła na Gusttavo Lime, który za pół godziny ma występ w tym samym programie.
-Ooooo... Torri- powiedział Gusttavo tym swoim urzekającym portugalskim- jak dobrze cię widzieć!
-Ciebie tez- odpowiedziała Torri.
-Szukasz Terri? -zapytał czytając dziewczynie w myślach-Rozmawia przed budynkiem przez telefon.
-Dzięki-powiedziała Torri i ruszyła w stronę głównych drzwi, a na odchodne zawołała- do zobaczenia!
Torri wyszła z budynku lokalnej telewizji. Terri stała tyłem z telefonem w dłoni.
Torri podeszła do niej ta zaś wyraźnym gestem dała jej do zrozumienia żeby dziewczyna była cicho bo to coś ważnego. Mówiła po angielsku.
Torri postanowiła jej nie przeszkadzać i poszła po swoje rzeczy. gdy wróciła Terri właśnie żegnała się ze swoim rozmówcą.
-Kto to?- zapytała Torri zakładając kurtkę. Było trochę chłodno jak na brazylijską zimę.
-Dzwonili z wytwórni Millward Brown, pytali czy nie miała byś ochoty dołączyć do zespołu.-odpowiedziała Terri.
-Jakiego? -zapytała Torri wchodząc do limuzyny.
-Ares.
-Co?
-No, taki zespół. Ares. Dwie dziewczyny i trzech chłopaków, ich manager powiedział, że chciałby cię u siebie pod skrzydłami.
- Na prawdę?- zakpiła Torri.
-Taa, ale od razu powiedziałam słowa które powtarzałam już szesnaście razy: NIE TORRI NIE JEST ZAINTERESOWANA. DOWIDZENIA!!!
Dziewczyny roześmiały się. Terri to managera Torri. Od pięciu lat kieruje karierą Torri. Jest młoda. Ma dwadzieścia jeden lat, ale wielkie serce wielkiej mamuśki. Załatwia Torri wszystko, czego jej potrzeba. Terri jest ładną dziewczyną ale nie przesłodzoną. Ma brązowe oczy i kasztanowe , długie włosy za ramiona. Gdy się uprze i postawi na swoim to nie można tego zmienić. Jest stanowcza i systematyczna ale też zwariowana jak Torri. Jedyną jej wadą jest to, że jest niższa od Torri. Historia Terri nie jest zbyt urozmaicona ale Torri tak.
Torri urodziła się w Seulu w Korei Południowej, ale nie jest Koreanką.
Mama jej mamy była hiszpanką która wyszła za mąż za Francuza. Potem wyjechali do Polski. Tam urodziła się jej mama. Ojciec taty Torri był Portugalczykiem mieszkającym w Brazylii a jego matka Koreanką, ale jej rodzice pochodzili z Indii.
Gdy Torri miała pięć lat przeniosła się do Brazylii. Mama Torri jest bardzo wymagająca dlatego nastolatka umie mówić w ośmiu językach: francuskim, angielskim, portugalskim, hiszpańskim, koreańskim, polskim, chińskim i japońskim. Najlepiej mówi po portugalsku i francusku.

Gdy dziewczyny wsiadły do limuzyny Terri znów zadzwonił telefon.
~ Wkurwia mnie to!!! Cały czas jest przy telefonie zamiast iść ze mną na zakupy. Trudno znajdę sobie kogoś innego...~ pomyślała Torri.
Pół godziny później dojechały do rezydencji w Oague de Caxias, jednej z dzielnic Rio De Janeiro.
Terri poszła do swojego pokoju a Torri poszła pisać esej z angielskiego.
Esej miał być o niej.
O tym kim jest, kim chce być i kim była.
No więc zaczęła po kolei.

Urodziłam się 17 lipca 1994 roku w Seulu w Korei  Południowej. Mam osiemnaście lat(za niedługo 19). Jestem niebieskooką blondynką ( ciemną blondynką, niektórzy mówią, że mam złote włosy), mam 176 wzrostu i ważę 50 kg ( dla mnie za dużo, dla rodziców za mało:)
Jestem na pierwszym roku studiów Akademii Muzycznej. Jestem piosenkarką, aktorką i tancerką. Gdy miałam pięć lat pani w przedszkolu odkryła mój talent muzyczny. Od tamtej pory występowałam w musicalach. Z biegiem czasu nauczyłam się tańczyć a potem jeszcze grać w serialach. Moja nauczycielka śpiewu ma na imię Coltie, ale wszyscy nazywają ją Mamma. Ma pięćdziesiąt lat i nie ma dzieci. Mam oczywiście swojego trenera tańca. Nazywa się Tony. Tak, tak Tony Testa, choreograf Michael Jackson. Mam też swoją stylistkę, fryzjerkę i makijarzystkę. Moim marzeniem od zawsze było to abym mogła śpiewać dla innych. Gdy miałam 15 lat wydałam swoją pierwszą płytę. Śpiewam głównie po portugalsku ale też zdarzyło się po angielsku i francusku.  W przyszłości chcę być tym kim jestem teraz: piosenkarką promującą swój nowy album, aktorką grającą w filmach i serialach. Piszę też piosenki ale nie za bardzo mi to wychodzi.
 Jestem zakochana w muzyce.
Na zawsze.




C.D.N.

środa, 1 sierpnia 2012

O czym?

No to tak, historia opowiada o Torri, brazylijskiej piosenkarce która dziwnym zbiegiem okoliczności dołącza do SHINee, na co się nie zanosi w pierwszych trzech rozdziałach.
Niech was nie zmyli Super Junior :)
na początku poznacie Torri, a reszty dowiecie się czytając opowiadanie :)

HEJKA:)

Jesteśmy zwariowanymi fankami SHINee i jest nas aż dwie, każda z nas ma swoją wielką wyobraźnie. Jakiś czas temu zaczęłyśmy pisać opowiadania o nich które postanowiłyśmy pokazać światłu dziennemu:)
UWAGA!!! Opowiadania zawierają wulgarne treści oraz te o podtekście erotycznym.
PS: Jeśli ktoś bardzo lubi Jonghyun'a to lepiej niech nie czyta bo gra w tym opowiadaniu zły charakter:)